czwartek, 15 grudnia 2011

Nowa baza Ryanair będzie w Polsce

Irlandzki przewoźnik Ryanair postanowił uruchomić swoją 46 bazę na wrocławskim lotnisku im. M. Kopernika. Zarząd spółki od dawna planował otwarcie bazy w Polsce.


Padło na Wrocław bo to właśnie tam zawsze przewoźnik był miło witany. Rozmowy trwały sześć lat, pod uwagę brano również rzeszowską Jasionkę, Wrocław jednak zwyciężył. Ogłoszenie nowiny miało miejsce 19 października na konferencji we wrocławskim Urzędzie Miejskim. Do uruchomienia bazy dojdzie już w połowie marca przyszłego roku, do tego czasu ma powstać nowy hangar, gdzie początkowo stacjonować będzie jedna maszyna Ryanair.

Baza we wrocławskim porcie lotniczym to ogromne korzyści dla regionu, po pierwsze nowe miejsca pracy, bowiem hangar jak i samolot będzie wymagał obsługi technicznej. Po drugie rozpoczną się negocjacje władz lotniska na temat kolejnych połączeń realizowanych z Wrocławia. Dla województwa dolnośląskiego to okazja do świetnej promocji regionu, natomiast dla samego lotniska to większy ruch pasażerski, większa liczba połączeń, czyli więcej przychodów.

Na początek zbazowana zostanie jedna maszyna, jednak do końca roku ma się pojawić druga, to główny cel związany z wrocławska bazą. Wraz z uruchomieniem bazy pojawią się nowe połączenia, w sumie Ryanair będzie obsługiwał 21 tras, natomiast do końca roku przybędzie jeszcze pięć. Zarząd lotniska szacuje, że w przyszłym roku przez port lotniczy przewinie się ponad 200 tysięcy pasażerów, punktem docelowym jest 800 tys. pasażerów. Ryanair w przyszłości chciałby dać pracę blisko 800 osobom z Wrocławia i okolic.

Pierwsza baza w Polsce, nowe połączenia, bilety lotnicze w atrakcyjnych cenach, wszystko to z pewnością przyciągnie nowych jak i starych klientów także z poza regionu. Bilety na nowe połączenia są już dostępne w systemie internetowej rezerwacji irlandzkiego przewoźnika. Kiedy powstaną połączenia do istniejących już baz przewoźnika, Wrocław zyska bardzo atrakcyjne kierunki.

Linia lotnicza Ryanair docelowo planuje uruchomienie w Polsce nawet pięciu swoich baz operacyjnych. Polska to centrum Europy, a więc przez nasz kraj przecinają się największe szlaki komunikacyjne. Głośno mówi się o poważnej kandydaturze lotniska w podwarszawskim Modlinie oraz rzeszowskiej Jesionce.

Z pupilem w samolocie



Lecisz za granicę i nie wiesz co zrobić ze swoim czworonożnym przyjacielem na czas podróży? Po prostu zabierz go ze sobą. Warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy: kraj docelowy oraz przewoźnik. Zarówno jedno jak i drugie rządzi się swoimi prawami w kwestii przewozu zwierząt.

Pierwszym krokiem jaki musimy podjąć przy planowaniu podróży jest poinformowanie przewoźnika o fakcie podróżowania ze zwierzęciem, zwłaszcza jeśli jest ono nietypowe (np. kameleon). Jest to bardzo ważne ze względu na ograniczoną liczbę zwierząt jaka może się znajdować na pokładzie podczas lotu. Poza tym kiedy planujemy podróż tanimi liniami lotniczymi, możemy nie dostać zgody na podróż z naszym czworonogiem, gdyż większość z nich nie zezwala na loty ze zwierzętami (np. easyJet, Wizzair).
Za przewóz zwierzęcia trzeba uiścić opłatę, której wysokość zależy od wielkości i wagi podopiecznego wraz z klatką. Przepisy dotyczące przewozu zwierząt samolotem są zróżnicowane w zależności od linii.
– mówi Ewa Malec, specjalista ds. sprzedaży biletów lotniczych, z portalu whynotfly.pl. Większość linii lotniczych zezwala na podróż z psem lub kotem na pokładzie, a np. LOT zezwala również z tchórzofretką.
Zwierzę musi być trzymane w klatce na tyle dużej, aby mogło spokojnie się obrócić czy wstać. Waga czworonoga również ma znaczenie: razem z klatką nie może przekroczyć 10kg
- dodaje Malec. Pozostałe zwierzęta mogą być trzymane wyłącznie w lukach bagażowych. Wyjątkiem jest pies przewodnik, który może być bez klatki ale na smyczy przy swoim właścicielu na pokładzie.

Przyjęte jest, że w Europie możemy przewieźć do 5 zwierząt naraz, z zaświadczeniem od weterynarza o odrobaczeniu i braku wścieklizny. Dodatkowo, paszport z notą od weterynarza, aktualna książeczka szczepień i paszport to dokumenty o których trzeba pamiętać. Nasz pupil powinien mieć również wszczepiony mikroczip lub posiadać czytelny tatuaż.

Co kraj to obyczaj

Podróżując do Wielkiej Brytanii lub Irlandii, warto przyswoić sobie kilka zasad. Przykładowo nie zostaniemy wpuszczeni na ich teren z psem rasy Tosa Inu, Pit Bull Terier czy Dogo Argention. Wiek zwierzaka jest również nie bez znaczenia, musi mieć przynajmniej 3 miesiące żeby się kwalifikować do podróży. Dodatkowo, wymagany jest mikroczip, który musi znajdować się obowiązkowo po lewej stronie szyi zwierzęcia. Tatuaże nie są uwzględniane.

Lecąc do Szwecji musimy również pamiętać o mikroczipie dla podopiecznego bo tylko ten jest uznawany. Następnie na min. 10 dni przed wylotem pies musi zostać odrobaczony. Trzeba zadbać również o pobranie krwi pupilowi po 4 miesiącach od szczepienia na wściekliznę. Zarówno do Szwecji jak i Norwegii nie przewieziemy psa rasy American Staffordshire Terrier czy Fila Brasileiro. Podróżując do Stanów Zjednoczonych, nasz kompan powinien mieć ukończone 4 miesiące i posiadać rodowód eksportowy jako dodatkowy dokument oprócz obowiązkowego paszportu czy zaświadczenia od lekarza.

Warto zatroszczyć się o dobre samopoczucie zwierzaka, który z nami leci. Oszczędzimy mu stresu przyzwyczajając go wcześniej w domu do klatki , w której ma spędzić podróż. Dobrym pomysłem jest również ulubiona zabawka, miska wody czy jedzenie. Tym bardziej jeśli wybieramy się gdzieś dalej i lot trwa kilkanaście godzin. Trzeba pamiętać o pewnych ograniczeniach: jeśli zwierzę jest wyjątkowo duże lub ciężkie, wtedy zostaje jedynie opcja lotu typu cargo czyli samolotem towarowym.


Autor: agencja 9.90 PR artykuł z serwisu Airstar.pl

Zwiedzaj świat z maluchem



Po latach pracy postanowili zaplanować długą podróż życia – aby oderwać się od codzienności, odkryć inny świat, zrealizować marzenia. Wiadomo, że taka decyzja wiązała się z rzuceniem wszystkiego i postawieniem dotychczasowego życia do góry nogami.

„A więc dwójka młodych, nieodpowiedzialnych i niezorganizowanych ludzi jedzie w świat. Z dzieckiem” – tak pisał na swoim blogu przed wjazdem Sebastian Pyzuszka, który wraz z Karolina i małą Polą jest właśnie w Kucie na Bali. „Karolina i tak musiała zrezygnować z pracy, żeby zająć się dzieckiem. Zrezygnowałem więc i ja. Po co mają siedzieć w domu we dwójkę jak we trojkę możemy wyjechać na upragnione wakacje? Zajmiemy się Polą razem. W podróży.” – tłumaczył dalej Sebastian.

Posiadanie dziecka najczęściej kojarzy się z byciem niewyspanym, ciągłym praniem, prasowaniem i przewijaniem. Do tego powszechna opinia, że jak już pojawia się w domu dziecko to na nic nie ma czasu i zapomnieć można nie dość, że o jakichkolwiek wyjazdach, to nawet o wyjściu do kina. A wszystko zależy od podejścia – jeśli potraktujemy wychowywanie dziecka, od jego pierwszych dni na tym świecie, jako morze możliwości, a nie poświęcanie się dla niego, znajdziemy sposób również na wspólne podróżowanie.

W portalu poświęconym wyjazdom z dziećmi "malypodroznik.pl" można znaleźć wiele porad i „patentów” na to jak podróżować z maluchem. Najważniejsze jest jednak kilka zdań, o które można znaleźć we wprowadzającym artykule:”…dziecko poświęceń nie potrzebuje, bo przyjmuje taki świat jaki mu damy, zaś na wyjazdach bywa... prościej. To prawda: jadąc w podróż będziemy niewyspani (ale tak samo jest w domu), nie wypoczniemy (jeśli wypoczynkiem jest dla nas leżenie na plaży), zaś maluszek może się rozchorować (ale by dostać zapalenia ucha lub biegunki nie trzeba wyjeżdżać). Za to na wyjeździe wiele domowych problemów po prostu odpada, dzięki czemu często łatwiej o dystans do siebie i cierpliwość do dziecka.”

W Internece można znaleźć wiele przykładów rodziców, którzy podjęli wyzwanie i ruszyli w świat z małymi, często kilkutygodniowymi, dzieciaczkami. Z ich relacji, zamieszczanych na blogach i serwisach tematycznych wynika, że każdy z tych wyjazdów był cudowną, niezapomniana przygodą. Nie można zaprzeczyć jednemu – mało która rodzina może w innych warunkach niż taka podróż, zapewnić przebywanie ze sobą 24 godziny na dobę. A czy nie tak właśnie najłatwiej nawiązywać więzi rodzinne? Może podróż z nowonarodzonym członkiem rodziny stanie się sposobem na zbudowanie relacji, które będą owocować w kolejnych latach? Nie zaszkodzi spróbować, zacząć można od tygodniowego wypadu chociażby w polskie góry.


Leć na narty samolotem

Zagraniczne kurorty narciarskie kuszą turystów. Marzysz o białym szaleństwie w Aplach lub Pirenejach, ale nie chcesz rozstawać się z własnym, sprawdzonym sprzętem narciarskim? Przewieź go samolotem – to prostsze niż myślisz!

Samolot – wygodna alternatywa


Wielu narciarzy, jako środek transportu nawet na zagraniczne wyjazdy, ciągle jeszcze wybiera samochód. Zanim jednak usiądziemy za kierownicą warto zastanowić się nad alternatywną formą podróżowania: samolotem. Wysokie ceny paliwa, stres związany z koniecznością studiowania mapy, niebezpieczeństwo wynikające z oblodzenia trasy oraz niewygoda związana z długim czasem przejazdu sprawiają, że zakup biletu lotniczego – zwłaszcza przez Internet – staje się kuszący. Plusów związanych z przelotem nie trzeba wymieniać. Jest jednak coś, co zastanawia każdego przygotowującego się do wylotu narciarza – pytanie: „na jakich warunkach przewożony jest w samolocie nasz sprzęt?

Taniej – drożej?

Pierwsza zasada dotycząca przewozu nart, snowboardów oraz całego narciarskiego ekwipunku jest prosta: pytaj! Przed zarezerwowaniem biletu warto dowiedzieć się, na jakich zasadach odbywa się przewóz tego typu bagażu, ponieważ każda z linii lotniczych stosuje w tym zakresie swoje indywidualne taryfy. Co więcej ceny transportu mogą być uzależnione także od samych tras, na których chcemy podróżować. Warto więc przyjrzeć się najbardziej popularnym w Polsce przewoźnikom, którzy realizują rejsy w okolice kurortów narciarskich.
W przypadku tzw. tanich linii lotniczych cenniki dotyczące przewozu sprzętu narciarskiego kształtują się bardzo różnie – mówi Paulina Byszewska, specjalista ds. sprzedaży biletów lotniczych z portalu Whynotfly.pl. – Jednak niemal każdy z tanich przewoźników dolicza pasażerom dodatkową opłatę za transport niestandardowego bagażu. W przypadku WizzAir’a opłata ta wynosi 180 zł, a Ryanair’a 40 euro czyli również ok. 180 zł. Pamiętać należy jednak, że ceny, które znajdziemy na stronach przewoźników zazwyczaj dotyczą zakupu biletów przez Internet. W przypadku uiszczania opłaty za bagaż na lotnisku doliczona zostanie dodatkowa opłata.
- Warto więc rezerwować bilety w Internecie, – dodaje Paulina Byszewska – w ten sposób unikniemy niemiłych niespodzianek tuż przed wylotem na urlop.
Nieco prościej wygląda sytuacja w przypadku tradycyjnych linii lotniczych. W przypadku PLL LOT, przewoźników z grupy Lufthansy (w tym SWISS) czy AirFrance sprzęt narciarski wliczony zostaje w limit nieodpłatnego bagażu. Zazwyczaj każdy z pasażerów może bezpłatnie przewieźć jedną parę nart. Jednak planując przewóz tego typu sprzętu, fakt ten należy zgłosić wcześniej, najlepiej już podczas rezerwacji biletu. Oczywiście pamiętać należy, że waga wszystkich nadawanych przez nas bagaży – w tym również sprzętu sportowego – nie powinna przekraczać określonego przez przewoźnika limitu, inaczej czeka nas dopłata.

Bezpieczna podróż

Sprzęt sportowy przewożony jest zazwyczaj w luku bagażowym wraz z bagażem rejestrowanym. W przypadku wszystkich linii lotniczych musi on być odpowiednio zapakowany i zabezpieczony. Wymogiem tym nie należy się jednak zniechęcać, ponieważ pod skomplikowanie brzmiącym opisem sposobu pakowania sprzętu, kryje się po prostu zwykły futerał, w którym normalnie przechowujemy nasze narty czy deski snowboardowe. Sezon na białe szaleństwo zbliża się wielkimi krokami. Rozległe trasy narciarskie Szwajcarii, Włoch, Francji czy Austrii czekają na turystów. Może już teraz warto pomyśleć o rezerwacji… biletu lotniczego?


Autor: agencja9.90PR artykuł z serwisu Airstar.pl

sobota, 3 grudnia 2011

Co dzieje się z Twoim ciałem podczas lotu samolotem?



Nie jesteś ptakiem, więc przynajmniej kilka razy w życiu miałeś lub będziesz miał okazję lecieć samolotem. Kilka sekund oderwanych od podłoża sygnalizują ciału, że coś jest nie tak jak. Natura nie kłamie i chyba słusznie nie mamy skrzydeł, bo nie potrafilibyśmy z nich dobrze skorzystać. W artykule dowiesz się skąd biorą się zawirowania głowy, nieregularny oddech i trudności z odpoczynkiem po zakończonym locie.

Trzeszczenie w uszach

Pierwsze co dzieje się z Twoim organizmem to charakterystyczne trzeszczenie w uszach. Pewnie znasz już tę przypadłość, zjeżdżając z góry samochodem lub jadąc kilkanaście pięter w wieżowcu jednak nie na taką skalę. Podczas startu samolotu w kabinie spada ciśnienie, a gazy znajdujące się w Twoim organizmie rozszerzają się. Spokojnie – to normalne. Powietrze, które znajduje się w uszach będzie teraz próbowało przejść do gardła wyrównując ciśnienie. Jeśli chcesz uniknąć nieprzyjemnych trzasków zamknij usta i nos, wypychając jednocześnie powietrze z uszu na zewnątrz.

Susza w gardle

Chwilę starcie samolotu czujesz, że masz spierzchnięte usta i zaczerwienione oczy. Przyczyną jest bardzo suche powietrze, które ciężko znaleźć w jakimkolwiek innym miejscu (ew pod dyszą klimatyzacji). Koniecznie nawadniaj swój organizm, ale nie sięgaj nałogowo po kawę i herbatę – te odwodnią Cię jeszcze bardziej. Tak, zwykła woda mineralna wystarczy.

Alkohol w samolocie niewskazany

Wypiłeś jedno piwo podczas samolotu, a czujesz się jak po największej imprezie w czasie osiemnastych urodzin? Działanie alkoholu w samolocie jest prawie dwukrotnie silniejsze, a wszystko za sprawą tego, że każdy kolejny procent w Twojej krwi powoduje zmniejszenie dopływu tlenu do mózgu. W samolocie nawet po 2-3 drinkach możesz mieć silnego kaca. Oszczedź sobie problemu i nie schładzaj się alkoholem.

Niespokojny oddech

Musisz wiedzieć, że powietrze, które wdychasz w trakcie lotu jest filtrowane i zwracane do obiegu. Znajdziesz w nim mniej tlenu, a obniżone ciśnienie w samolocie może spowodować minimalne niedotlenienie osób, które nie latały nigdy wcześniej. Najczęstszymi objawami jest m.in. pogorszenie ostrości obrazu. Nie przejmuj się tym jednak – wszystko mija po kilku minutach od postawienia nogi na ziemi.

Opóźniona reakcja po zakończonym locie

Wysiadłeś z samolotu szczęśliwy, że już jesteś na miejscu. Nie spiesz się i daj sobie chwilę na odpoczynek, mimo że siedziałeś kilka godzin w wygodnym fotelu. Twój organizm prawdopodobnie nadal odczuwa skutki lotu i musisz się przygotować o nieco zaburzoną percepcję lub zwyczajne „zwolnienie” w reakcjach na informacje, które do Ciebie docierają. Bywa, że część osób jest rozdrażniona i ma kłopoty z zaśnięciem. Wtedy wystarczy sięgnąć po melatoninę – ta zapewni Ci spokojny i długi sen po męczącej podróży.


Autor: Typ1 artykuł pochodzi z serwisu artykuly.net.pl

Jak dobrze kupić bilety lotnicze?



Od kilku lat na naszym niebie latają tanie linie lotnicze. Spowodowało to iż rynek usług lotniczych otworzył się dla licznej grupy konsumentów. Niegdyś lot samolotem był zarezerwowany dla wąskiej grupy osób posiadających naprawdę grube portfele. Dzisiaj praktycznie w jednej chwili, nie wydając fortuny możemy spędzić weekend w jednym z ciekawych miast europejskich.

Jednakże zanim zdecydujemy się na kupno biletu powinniśmy dokładnie przeanalizować każdy szczegół takowej transakcji. Jak wiadomo często tanie loty są tylko z nazwy, a okazuje się że tanie linie lotnicze sprzedają bilety po cenach zbliżonych do tych oferowanych przez tradycyjnych przewoźników.

Kupując bilety na tanie loty u czołowych operatorów lotniczych takich jak Ryanair czy Wizzair musimy mieć świadomość iż często podawana cena początkowa podczas kolejnych etapów rezerwacji wzrośnie. Tanie linie lotnicze mają w zwyczaju iż do zakupionego biletu przysługuje tylko i wyłącznie bagaż podręczny, który z uwagi na swoje rozmiary nie jest zachęcający dla osób które pragną polecieć np. w celach turystycznych do Barcelony czy Londynu. Jakie zatem składniki cenowe dojdą do zakupu biletu u taniego przewoźnika?

Przede wszystkim bagaż odprawiany. Bagaż ten jest zawsze dodatkowo płatny i w zależności od linii jego cena waha się w granicach 100 złotych. Dodatkowym aspektem o którym nie wie wiele osób jest sytuacja dotycząca odprawy na lotnisku. Tanie linie lotnicze preferują w chwili obecnej odprawę online, czyli każdy klient powinien samodzielnie w domu dokonać odprawy i wydrukować sobie kartę pokładową.

Ktoś kto nie wie o tej opcji będzie zmuszony ponieść na lotnisku dodatkowy koszt. Dla przykładu na lotniskach w Polsce tego zrobienie tego typu odprawy to koszt w granicach 50 złotych. Gorzej jest za granicą. W Londynie dla przykładu będzie to kilkadziesiąt funtów.

Kolejnym aspektem wpływającym na cenę biletu jest płatność karta kredytową. Jeżeli chcemy kupić bilet online to musimy liczyć się z sytuacją iż do ceny zostanie doliczone kolejnych kilkadziesiąt złotych z tytułu zakupu kartą kredytową. Jeżeli takowej nie posiadamy to musimy udać się np. do biura podróży, gdzie pracownik doliczy nam prowizję z tytułu transakcji sprzedaży biletu lotniczego.

Zatem czasami jak się okazuje przysłowiowe tanie loty mogą wyjść naprawdę drogo.


Autor: pacman82 artykuł pochodzi z serwisu artykuly.net.pl

Paralotnie co to jest?



Paralotniarstwo jest formą ekstremalnej rekreacji polegająca na wzbijaniu się w przestworza przy użyciu paralotni. To jeden z najpopularniejszych sportów lotniczych w szczególności w Europie.

Co warte także uwagi paragliding to także najtańszy sport lotniczy, gdyż do wzbicia się w przestworza na własnym sprzęcie potrzeba zaledwie kilku tysięcy złotych. Paralotniarstwo często bywa błędnie mylone z lotniarstwem. Zasadniczą i główną różnicą jest brak sztywnych elementów konstrukcyjnych w paralotniach.

Paralotniarstwo we współczesnej formie do Polski dotarło końcem lat 80 wieku dwudziestego. Obecnie nadal jest najbardziej popularne w kraju pochodzenia. Paralotniarstwo to sport czysto amatorski. W Polsce do uprawiania paralotniarstwa wymagana jest jest Licencja IPPI wystawiana przez Międzynarodową Federację Lotniczą lub Polskie Świadectwo Kwalifikacji Pilota Paralotni wydawane przez Urząd Lotnictwa Cywilnego.

Do uprawiania tego sportu potrzebne są następujące elementy wyposażenia: skrzydło,uprząż, spadochron zapasowy, kask,odpowiednie obuwie.

Dodatkowo w powietrzu dogodnie jest używać Wariometru czy GPSa. W kraju pojawia się coraz więcej szkół paralotniowych, które oferują kursy latania na różnych poziomach a także niekiedy doszkalające wyjazdy zagraniczne.


Autor: dimmi artykuł z serwisu Airstar.pl

Pięć najkrótszych tras lotniczych na świecie



Branża lotnicza przechodzi kryzys, sytuację pogorszył wybuch wulkanu na Islandii, natomiast teraz oliwy do ognia dodaje drożejąca baryłka ropy, jednak pomimo tak trudnej momentu, pięciu z najkrótszych tras lotniczych udało się przetrwać kryzys.

Jak myślicie na jaką odległość opłaca się uruchamiać tak dużą maszynę, aby przewieźć kilkadziesiąt osób? Na pewno się tego niespodziewanie, dlatego poniżej zaprezentowanych zostało kilka z najkrótsze tras lotniczych na świecie:

Na pierwszym miejscu plasuję się szkocka linia lotnicza Loganair, która obsługuje trasę pomiędzy dwiema wyspami tzn. Westray i Papa Westray. Lot wykonywany jest aż sześć razy w tygodniu i trwa niepełna dwie minuty. Kuriozalne jest, że mimo tak krótkiego lotu, pasażerowie i tak muszą na dwadzieścia minut przed odlotem poddać się odprawie.

Kolejną niezwykłą linią lotnicza Daily Air z Tajpej, która działa od 19 lat na tamtejszym rynku, głównym zadaniem tej linii lotniczej jest zapewnianie transportu pasażerów pomiędzy wyspami na wschodnim wybrzeżu Tajwanu. Samolot startuje trzy razy dziennie 7 dni w tygodniu, a cały lot trwa dokładnie 15 minut.

Tylko 5 minut dłużej trwa lot pomiędzy Zanzibarem a stolicą Tanzanii Dar es Salaam, który obsługuje tamtejsza linia lotnicza Zan Air. Loty odbywają się trzy razy dziennie, a do dyspozycji pasażerów znajduje się siedem maszyn.

Nieco ponad pół godziny zamiast czterech godzin trwa podróż samolotem linii Jet Airways z Bombaju do miasta Pune. Linia lotnicza Jet Airways z siedzibą w Bombaju oparła się kryzysowi 2008 roku, pomimo tego, iż musiała zwolnić 1900 pracowników i znacznie ograniczyć liczbę lotów. Połączenie to wykonywane jest raz dziennie i pozwala zaoszczędzić czas.

Tyle samo co w poprzednim przypadku, czyli 35 minut zajmuje przelot samolotem linii lotniczych Gulf Air, przewoźnik obsługuje najkrótszą trasę międzynarodową z Bahrajn, niewielkiego państwa położonego w Zatoce Perskiej do miasta Dammam w Arabii Saudyjskiej. Lot odbywa się kilka razy dziennie w zależności od dnia tygodnia.


Tekst pochodzi ze strony Shout.pl

Latanie sposobem na życie

Zapracowani, niewyróżniający się z tłumu, wiecznie z kalendarzem pod ręką. Zawsze na początku na ich portalach społecznościowych można znaleźć nowe zdjęcia z różnych miejsc – Paryż, Lizbona, czasem Gdańsk albo Kraków. Wielu zastanawia się, jak to możliwe, przecież jeszcze w piątek byli w pracy.


W piątek do 16 tak, o 19 mieli zaplanowany lot, a o 23 zasypiali w hotelowym pokoju, żeby rano po śniadaniu wyruszyć na podbój miasta. Wyszukiwanie okazji tanich lotów, a potem realizowanie się podczas weekendów to dla coraz większej ilości ludzi sposób na życie. Jak ono wygląda? Kto się na to decyduje i jakim cudem jeszcze nie poszedł z torbami?

Oczywiście życia takiego nie można planować z dnia na dzień. Często taki weekendowy wypad wiąże się z zabukowaniem biletu na rok, czasem dłużej przed odlotem. Chodzi przecież o to, żeby było taniej – pojedyncze miejsca w znanych liniach, np. LOT-u, Lufthansy kosztują grosze. Zawsze można się też zdecydować na tanie linie lotnicze, np. Wizzair – wtedy za każdy bilet zapłacimy kilkadziesiąt złotych. Oszczędzać można również na noclegu – w wielkich europejskich metropoliach, ale i w mniejszych miastach nie brakuje tanich hoteli, czy hosteli, ciekawą alternatywą jest też couchsurfing.

Ile taki wypad może kosztować? Jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie „okazje”, to zmieścimy się w kilkuset złotych bez wielkich luksusów, ale też bez wielkich wyrzeczeń. Spokojnie starczy na śniadanie w paryskiej kawiarence przy Montmartre, czy kolację gdzieś w centrum Barcelony – tuż przed lotem powrotnym. A w poniedziałek, czasem wtorek, jak gdyby nigdy nic wrócimy do pracy – zatracimy się w obowiązkach, ale nasze myśli i tak będą krążyły wokół kolejnego weekendu. Trzeba tylko zdążyć zrobić pranie, kupić baterie do aparatu i pamiętać, aby myszoskoczek miał co jeść przed kolejne trzy dni.

Czy taki sposób na życie jest dobry? A właściwie dlaczego nie? To świetna alternatywa dla bezproduktywnych weekendów przed telewizorem z puszką piwa w jednej i orzeszkami w drugiej ręce. Warto, choćby po to, żeby nie narzekać, że weekend znów był taki sam, czyli żaden. Warto dla miejsc, których ci wszyscy, którzy narzekają nie zobaczą. Ba, one nawet im się nie przyśnią! Naprawdę nie trzeba być pilotem, żeby zaliczyć kilkadziesiąt lotów rocznie.


Autor: JustynaPióropolis

Jak wyglada kurs szybowcowy czyli pierwsze kroki w lotnictwie

Dla większości ludzi bez doświadczenia lotniczego szybownictwo jest tylko jednym z pierwszych kroków do "prawdziwego latania", etapem szkolenia, czymś co należy zrobić jeśli chce się zostać pilotem samolotowym. Im więcej doświadczenia w lotnictwie zdobywamy, tym bardziej widzimy, że szybownictwo to wiele więcej. Jest to najczystsza forma latania, wymagająca najwiekszej dyscypliny i niekończoncej się nauki. Jest to pasja i sposób na życie który uzależnia.
Większość z nas traktowało przygodę z szybownictwem jako coś przejściowego w dordze do celu. W międzyczasie jesteśmy również pilotami samolotowymi turystycznymi, zawodowymi czy też nawet liniowymi. Latać na szybowcach jednak nie przestaliśmy i wiemy doskonale, że nigdy nie przestaniemy.
Naszą przygodę z szybownictwem każdy z nas zaczynał tak samo - od szkolenia podstawowego. Szkolenie to składa się z mniej więcej 40 lotów z instruktorem i 10 samodzielnych. Po odbyciu tego szkolenia możemy wykonywać loty samodzielne, nie daleko od lotniska i tylko pod nadzorem instruktora na ziemi. O zabieraniu ze soba na pokład pasażera jeszcze długo nie ma mowy.


Po spędzeniu minimum 35 godzin w powietrzu, odbyciu szkolenia z pierwszych dwóch ćwiczeń akrobacji podstawowej i wykonaniu przelotu samodzielnego lub z instruktorem na odległość przynajmniej 50km możemy wybrać się do Warszawy na egzaminy teoretyczne do licencji pilota szybowcowego. Po pomyślnym zdaniu egzaminów teoretycznych, odbywamy egzamin praktyczny i otrzymujemy licencję pilota szybowcowego zwaną fachowo PL(G). Dopiero wtedy zaczynamy naprawdę się uczyć. Nauka ta trwa bez końca i to właśnie czyni z szybownictwa wspaniały sport.
Po zdobyciu licencji możemy iść w różnych kierunkach. Jedną z możliwości jest akrobacja szybowcowa (akrobacja podstawowa, wyższa i wyczynowa) i trening. Konkurować możemy również w przelotach szybowcowych. Przeloty szybowcowe o długości kilkuset kilometrów nie są już żadną rzadkością, a aktualny odległościowy rekord świata to ponad 3000km.
Jeśli przeloty są naszą mocną stroną możemy brać udział we wszelkiego rodzaju zawodach szybowcowych. Zaczynamy od zawodów klubowych i krajowych różnej rangi. Poprzez zawody krajowe możemy zakwalifikować się do mistrzostw krajowych czy też nawet międzynarodowych. Jeśli ktoś nie jest fanem rywalizacji z innymi może rywalizować z samym sobą zdobywając odznaki szybowcowe. Zdobycie wszystkich odznak zajmie z pewnością kilka lub nawet kilkanaście lat.
A do zdobycia są:
1. Srebrna Odznaka Szybowcowa za:- lot trwający min 5 godzin
- przewyższenie 1000m
- przelot otwarty 50km
2. Złota Odznaka Szybowcowa za:- lot trwający min 5 godzin
- przewyższenie 3000m
- przelot otwarty 300 km
3. Diamentowa Odznaka Szybowcowa
(inaczej zwana Złotą Odznaką z trzema diamentami):
- przewyższenie 5000m
- przelot zamknięty 300km
- przelot otwarty 500 km


Zdobycie diamentowej odznaki wcale jednak nie oznacza końca. Przyznaje się również dyplomy za przeloty 750km, 1000km, 1250km i tak dalej w krokach co 250km.
Poza odznakami możemy zostać wyróżnieni różnego rodzaju odznaczeniami i medalami. Najwyższym odznaczeniem jakie mozna zdobyć w szybownictwie jest przyznawany przez FAI raz do roku jednemu pilotowi szybowcowemu na całym świecie Medal Lilienthala. Każdy kto troche się interesuje lotnictwem z pewnością wie kim był Otto Lilienthal.



czwartek, 1 grudnia 2011

Dlaczego szybowiec lata?

Szybowiec to statek powietrzny cięższy od powietrza (aerodyna) nie posiadający własnego napędu. Start szybowca odbywa się dzięki wyciągarce lub na holu za samolotem. Na szybowiskach górskich szybowce kiedyś startowały szybowce przy użyciu gumowych lin albo w tzw. starce grawitacyjnym.


Ale co potem? Przecież szybowiec jako machina cięższa od powietrza cały czas opada. Jak zatem możliwe są kilkudziesięciogodzinne loty?

Szybowce starują na 4 sposoby. Generalnie jednak przede wszystkim w pierwsze dwa. W pierwszym wypadku startuje zaczepiony za holującym go samolotem tzw. holówką. Po starcie samolot holuje szybowiec najczęściej (do wysokości kilkuset metrów) w rejony gdzie panują dobre warunki termiczne do samodzielnego lotu i następuje wczepienie. Od tej chwili pilot szybowca prowadzi w pełni samodzielny lot.

Wzlot za wyciągarką wygląda zupełnie inaczej. Na pasie startowym lotniska rozwija się stalową linę kilkusetmetrowej długości zaczepioną z jednej strony do wyciągarki a drugiego końca do szybowca. Wyciągarka to urządzenie startowe przypominające traktor lub małą ciężarówkę wyposażone w mocny silnik i bęben do zwijania liny startowej. Przy starcie mechanik wyciągarkowy najpierw napręża linę a następnie rozpoczyna zwijanie liny z na tyle dużą prędkością, że po kilku sekundach szybowiec wzniosie się pod ostrym kątem przy odpowiednim prowadzaniu przez pilota do chwili kiedy mechanik ujmuje ciąg chwile po tym pilot szybowca wczepia linę, co następuje najczęściej na wysokości do 500 m w zależności od siły wiatru i długości liny. Po wczepieniu pilot rozpoczyna realizowanie zadania.

Kolejny rodzaj startu to start z lin gumowych, który jest stosunkowo bardzo rzadko stosowany. Pewnie dlatego, że wraz ze startem grawitacyjnym znajduje zastosowanie tylko w terenach górskich. Startujący szybowiec z lin jest wyrzucany w powietrze podobnie jak w kamyk z procy a w przypadku startu grawitacyjnego początkowo szybowiec toczy się od siłą spadku w dół zbocza aż po przekroczeniu odpowiedniej prędkości odrywa się od ziemi przechodząc do samodzielnego lotu.

Co jednak dalej? Po starcie szybowiec znajduje się wprawdzie na określonej wysokości ale jako statek powietrzny cięższy od powietrza i bez napędu nieustannie musi opadać na ziemię.

To prawda, jednak szybowce w porównaniu z samolotami charakteryzuje bardzo małe opadanie co jest zasługą niezwykle starannie opracowanej i wykonanej koncepcji aerodynamicznej płatowca. Pilot, dzięki sile nośnej wytworzonej przez znacznej rozpiętości skrzydła ma możliwość lotu postępowego kosztem niewielkiej utraty wysokości. Może więc wyszukiwać prądów powietrznych wstępujących. Oznacza to, że po pewnym czasie szybowiec opadając znajdzie się w masie powietrza unoszącej się ku górze co umożliwia pilotowi szybowca wznoszenie krążąc w tym miejscu. Są to tzw. kominy powietrzne.

Osobną możliwość stwarzają warunki latania w górach. Zbocza górskie powodują zawirowania ogromnych mas powietrza – prądy orograficzne (falę) na których doświadczeni pilocie szybowcowi potrafiła latać tak jak na termice. Wysokości uzyskiwane przez szybowce są różne choć rekord to blisko 15 km, nie ma potrzeby osiągania takich pułapów. Odpowiednie warunki termiczne i wysokość kilku tysięcy metrów pozwala na podniebne kilkudziesięciokilometrowe a nawet dalsze wędrówki i realizowanie zadań np. naukę akrobacji.

Szybowiec sterowany jest podobnie jak samolot silnikowy za pomocą automatyki skrzydeł (lotek) oraz sterów poziomych i pionowych. Dodatkowo szybowce zaopatrzone są w hamulce aerodynamiczne, (czasem klapy), trymer, hamulec kółka podwoziowego, zbiorniki na balast wodny, radio oraz przyrządy kontrolne, nawigacyjne i aparaturę tlenową. Współczesne szybowce są jednomiejscowe albo dwumiejscowe. Szybowiec zazwyczaj posiada kadłub, skrzydło, statecznik poziomy, statecznik pionowy, kabinę pilota albo pilotów, owiewkę, zaczepy holownicze i podwozie.

Oddzielną grupę stanowią szybowce wyposażone wniewielkiej mocy silnik. Są to motoszybowce. Posiadają możliwość samodzielnego startu, wzniesienie się na odpowiednia wysokość – tam wyłączenia silnika i typowy lot szybowcowy lub też na możliwości włączania silnika w czasie lotu i tak ułatwiony dolot do lotniska przy zmniejszeniu opadania.

Najważniejszym parametrem charakteryzującym szybowce jest doskonałość oraz biegunowa prędkości. Doskonałość to liczba wyrażające odległość jaką przeleci szybowiec przy sprzyjających warunkach stale opadając z wysokości 1 km. Zwykle współcześnie używane szybowce mieszczą się w zakresie 26...60, co oznacza, że przy wcześniej wspominanej wysokości 3 km szybowiec przeleci od ok. 70 do nawet 180 km, przy stałym i nieustannym opadaniu z optymalną prędkością.

Biegunowa prędkości do wykres wartości opadania w zależności od prędkości postępowej szybowca. Zwykle najmniejsze opadanie uzyskuje się w granicach 80...100 km/h w zależności od typu.

A co w sytuacji kiedy pilot szybowca utraci bezpieczną wysokość? Technika pilotażu mówi że przy opadnięciu na wysokość 500 ma należy wybrać najlepsze miejsce na awaryjne lądowanie tzw. w polu nie przestając wyszukiwaniu noszeń. Jeśli nie da się wznieść i szybowiec opadnie na wysokość 300 m trzeba rozpocząć manewr lądowania awaryjnego.
Po wylądowaniu w przygodnym terenie po szybowiec przyleci samolot albo jest on tan rozkładany i transportowany na lotnisko w specjalnej przyczepie.

Zazwyczaj jednak po prostu lądowanie odbywa się na macierzystym lotnisku. Po wykonaniu kręgu nadlotniskowego pilot wykonuje podejście i bezpiecznie kończy lot. Szybowce budowane są zgodnie z podziałem na klasy – jedno lub dwumiejscowe, sportowe, turystyczne szkolne czy wyczynowe. Pilotowanie szybowca jest trudniejsze od pilotowania samolotu dlatego też, wielu pilotów rozpoczyna latanie właśnie na... patykach. :-)

Szkolenie do uzyskania licencji PL(G) prowadzą aerokluby regionalne. Koszt szkolenia podstawowego to od 2,5 do 4,5 tys. Warunkiem rozpoczacia jest przedstawienie wyników specjalnych badań.


Jak zostać pilotem i latać?

Chcesz poznać smak latania. Chcesz zostać lotnikiem. Doskonałą drogą do tego jest podstawowe szkolenie szybowcowe.


Zwykle zaczyna się tak: Trafiasz na lotnisko. Aerokluby organizują pikniki lotnicze i wtedy jest zazwyczaj okazja, aby płacąc około 150zł, zasmakować lotu szybowcem. Zakładają Ci spadochron, siadasz do dwumiejscowej kabiny, zapinają ci pasy i po chwili... Jesteś 300 m nad ziemią. Instruktor pilotuje, a Ty lecisz szybowcem... Naprawdę hipnotyzujące doświadczenie. Obok masz woreczek na wypadek gdyby był potrzebny, bo ludzie reagują rożnie, ale zwykle nie jest on potrzebny. Liczy się to co czujesz – lecisz jak ptak. Najczęściej wystarczy, że pierwszy lot trwa 5-7 minut. To tak, jakby nadnercza chlusnęły do krwiobiegu dziesięciolitrowe wiadro adrenaliny. Przeżycia są ogromne. Ja zaś najbardziej lubię te chwile, kiedy widzę twarze tych, którzy pierwszy raz w życiu wysiadają po locie szybowcem. Wiem dzięki temu czym jest zachwyt. A to przecież tylko start, wczepienie się z liny wyciągarki lub samolotu, kilka zakrętów i trochę lotu po prostej i lądowanie. Żadnych fikołków, o których zaraz.

Zachęcam aby filmy oglądać z dźwiękiem. Najlepiej głośno.


Jeśli ktoś uważa, że leciał już wcześniej odrzutowym Boeingiem 737, Airbusem A380 albo nawet Tu 154 i nic go nie zaskoczy, to jest w ogromnym błędzie. Jak bracia Kaczyńscy uważając, że są dobrymi politykami. Wiec lepiej pilotowi szybowca o tym nie wspominać. Sam się przekonasz, że jest zupełnie inaczej...

Po pierwszym locie, albo się chce więcej, albo nie chce się nigdy więcej. Jak z nowa kochanką. Jeśli jest to pierwszaopcja, przychodzi się na lotnisko jeszcze, raz, ale pewnie tego dnia lotów nie ma. Więc dzwoni się, umawia, nagabuje prezesa aż już ma Cię dość. Tobie się udaje i lecisz drugi raz. Ten lot może być już dłuższy. Prawdę mówiąc godzina w zupełności wystarczy. Ale aby latać dłużej, muszą być korzystne warunki (potrzebne są chmury kłębiaste) i większa wysokość więc podziwiasz widoki, a twój pilot krąży w mocnym przechyleniu na któreś za skrzydeł, by się unosić. Szybowiec trzeszczy, trzęsie się, wyginają się mu skrzydła, a wskazówka wysokościomierza ciągle pnie się w górę. Kiedy jest już 700 m, potem 1000 czy 1500 m, ziemia wygląda zupełnie inaczej niż na 300. A wznosicie się dotąd, aż widać będzie chmury na wyciagnięcie ręki, albo nawet w chmurę wlecicie. Potem trochę lotu po prostej. Kto wie, może instruktor z którym lecisz pozwoli ci nawet lecieć po prostej? I tak ci się zresztą to nie uda.

Potem, jeśli masz odwagę a pilot ochotę, wykona kilka figur akrobacji, które zrobią z Twoim ciałem coś, czego nigdy w życiu nie miałeś szansy doświadczyć chyba, że na lotnisko przyjechałeś McLaren’em F 1. Mniej więcej takie same osiąga się przeciążenia, ale w różnych płaszczyznach.


Kiedy wylądujesz wszystko będzie już jasne, świetnie bowiem ujął to da Vinci: „wystarczy, że raz doznasz lotu, a będziesz zawsze chodził z oczami zwróconymi w stronę nieba, gdzie byłeś i gdzie pragniesz powrócić”. Zabierasz więc skierowanie na badania lekarskie. Podanie o przyjęcie na szkolenie bierzesz też.

Rezerwujesz wolny dzień i trafiasz z prześwietleniem kręgosłupa do jednego z kilku w Polsce ośrodków badań lotniczych(Wrocław, Warszawa, Kraków, Łódź i Poznań). Tam czekają na ciebie: okulista, neurolog, laryngolog, psycholog, laborant i inni. Z innych najważniejszych jest orzecznik, bo to po wyjściu od niego masz uśmiechniętą lub stroskaną twarz. Jeśli się uśmiechasz, a tak jest zazwyczaj, bo aby latać szybowcami nie trzeba być Mirosławm Hermaszewskim twoje orzeczenie wędruje z podaniem do aeroklubu. Wpłacasz odpowiednią kwotę (2500...4500 zł) i czekasz. Zwykle można wpłacać w ratach. Oglądasz strony internetowe, kupujesz sobie na allegro „Dywizjon 303”, „Trzy diamenty” czy „Zasady pilotażu szybowcowego” i czytasz. Spotykacie się na szkoleniu teoretycznym i zapoznajesz się ze sprawami o istnieniu, których nie miałeś pojęcia. Musisz jednak pojąć wiele zależności, bo to dzięki ich znajomości możesz kiedyś przeżyć. Kiedy już nadejdzie odpowiedni czas, bierzesz urlop (albo na wakacjach) rozpoczyna się szkolenie i doznajesz szoku. Jesteś kompletnie zielony. Najczęściej o najbardziej oczywistych sprawach nie masz żadnego pojęcia. Jak rozłożyć start, jak wyjąć szybowiec z hangaru i zaholować go na start, jak wypisać dokumenty, pobrać radio i spadochrony?

Instruktor, inni piloci, inni uczniowie i samo lotnisko nauczy cię wiele. Lotniskowe życie wszystkich wyrówna. To możebyć bardzo twarda szkoła, bo im więcej dostaniesz w skórę, tym prawdopodobnie trudniej będzie ją odebrać tej z kosą. A świat lotnictwa to bardzo specyficzne miejsce. Mniej więcej polega to na tym, że chwytasz kiedyś, że poza twoim lotniskiem istnieją na świecie jeszcze inne ciekawe miejsca. Są to inne lotniska. I są rzeczy o których nie wyczytasz w instrukcji jego użytkownika i nie opowie ci o tym Wujek Dobra Rada, choćby nie wiem jak wiele cię nauczył. Więc musisz tam po prostu być. Zapominasz o kumplach, kochance i rosole u mamy o dwunastej w niedzielę. Jedno spojrzenie w niebo po przebudzeniu rano wystarczy, byś wiedział gdzie dziś będziesz. Ale nie wiesz co będziesz robił. Bo na tym etapie dociera też, że lotnictwo to wspaniała szkoła. Uczy wiele, jednak przede wszystkim cierpliwości i w nią musisz się uzbroić. Żeby być godzinę w powietrzu trzeba spędzić na ziemi przynamniej kilka godzi na przygotowanie do lotu. Szkolisz się nie sam, a w grupie – rodzą się lotnicze przyjaźnie. Czasem, gdy pojawi się prześliczna chrometrażystka, czy spadochroniarka także miłości.

Pierwsze loty to tylko lot prosty, zakręty. Utrzymanie kierunku, prędkości i równowagi. A to nie jest takie łatwe. Raczejporównywalne z tym, jak czytałbyś ten tekst po hebrajsku. Ale nauczysz się, szybciej jeśli pogoda pomaga, zwykle jednak przeszkadza. Cierpliwość stanie się twoją cnotą, a z ludźmi z grupy będziecie rycerzami okrągłego stołu cierpliwości. Twój instruktor będzie budził w tobie czasem uwielbienie, strach, podziw albo głęboką nienawiść. Najważniejsze, że niezależnie od reszty będziesz czuł wobec niego szacunek i podporządkowanie. I kiedyś podziękujesz mu za to, że nie pozwolił ci się zabić, choć zabić będziesz chciał i jego. I to nie raz. I nie zawsze w powietrzu. Potem, kiedy już wydaje Ci się, że opanowałeś lot prosty i zakręty dochodzą następne elementy. Bo startu i lądowania uczysz się cały czas. Poznasz sytuacje awaryjne, które mogą przydarzyć się w locie samodzielnym, kiedy instruktora już nie będzie przy tobie. Potem jeszcze coś, na co czekają wszyscy a zatem tzw. korki.


Wyprowadzanie z korkociągu jest w naszym system szkolenia obowiązkowe, i zapomnij, że którykolwiek instruktor dopuści Cię do samodzielnych lotów, jeśli nie będziesz umiał tego robić. Bo życie zaczyna się w korku właśnie, ale i tak samo może się skończyć. Kolejne loty to doskonalenie twojej techniki błotno-stawowego latania nad lotniskiem. Wreszcie czekają cię loty sprawdzające. Spędziłeś już kilka godzin w powietrzu (nalot) i wykonałeś kilkadziesiąt lotów (50-60). Jeśli jesteś gotów i loty sprawdzające z innym niż ten, który cię szkolił wypadły pomyślnie jesteś dopuszczony do lotów samodzielnych.

Wierzcie mi lub nie, ale egzaminy wstępne, na prawo jazdy, matura, pierwszy sex (i każdy inny zresztą) są niczym w porównaniu z tym, co cię czeka w pierwszym samodzielnym locie. A loty musisz wykonać 3. Jest ogromny strach, ale iogromna chęć by to zrobić. Wspaniale uczucie. Jedno z najważniejszych w moim życiu. Zwykle lecąc już sam, lecisz lepiej niż z instruktorem, choć szybowiec zachowuje się zupełnie inaczej. Jesteś jednak na to przygotowany, tak jak na wszystko inne, bo nie polecisz sam, jeśli cię do tego nie przygotują. Wieczorem jest laszowanie. Ale o tym Ci nie opowiem. Pisałem przecież, że są sprawy o których nie wyczytasz w instrukcji użytkownika lotniska.

Po pierwszych samodzielnych wykonać musisz jeszcze 10 aby otrzymać trzecią klasę wyszkolenia pilota szybowcowego. Odtąd masz prawo nosić odznakę z 3 mewkami. Teraz przed tobą dalsza nauka... Ale pod okiem instruktora możesz latać sam. Do zdobycie licencji szybowcowej PL(G) jeszcze trochę... Nie raz jeszcze będziesz musiał pokonać samego siebie.

Ale tak właśnie może rozpocząć się ogromna przygoda. Uważaj jednak, bo może to być największa przygoda Twojego życia. I jego sens.